Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje życie. Pokaż wszystkie posty

2017-05-22

Przełom kosmetyczny z Makeup Revolution, czyli pierwsze wrażenia

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście.
Wczoraj napisałam, że nie jestem już w stanie pisać postów często, a tu proszę.
Haha, no cóż, nie wiem jak będzie później, ale dzisiaj jest wyjątek.
Dzisiejszy post będzie kosmetyczny, co samą mnie dziwi.
Tak jakoś wyszło, że kupiłam dzisiaj swoją pierwszą paletkę cieni (prawie 19 lat i takie rzeczy) - Makeup Revolution Flawless.
Paletka jest (no dobra, u mnie była) bardzo ładnie zapakowana.
Na początku mamy zafoliowane "lustrzane" pudełko, w którym w kolejnej folii znajduje się paletka.
Na odwrocie pudełka znajdziemy "podgląd" kolorów, lecz jest on tak jakby wyblaknięty.
Kolory nie są w 100% oddane temu, co znajdziemy w środku.
Po wyjęciu i otworzeniu, naszym oczom ukazują się podpisane cienie, których jest aż 32.
Oczywiście podpisy znajdują się na specjalnej folii.
Po otwarciu na jednej stronie znajdują się cienie, a na drugiej duże lusterko.
Z tego co wiem, jest to rzadkość, więc zasługuje na plus.
Dobry jest też brak zbędnego patyczka/pędzelka.
W zasadzie jest to chyba już wszystko.
Jeszcze nie miałam okazji przetestować cieni.
Są one bardzo zróżnicowane, ponieważ są tu beże, brązy, złota, srebro, zieleń, granat, czerwienie i to, co widać, a nie zostało wymienione.
Z wyglądu bardzo podobają mi się cienie z numerkami: 2, 4, 8, 10, 11, 20, 26, 27, 29 (uwielbiam kolor burgundowy) oraz 25 i 28 (ze względu na nazwę hahaha).
No cóż, może pojawi się jakaś "stylizacja" z użyciem tych cieni.
Jakie są Wasze opinie o tej paletce?
Macie swoje ulubione cienie?
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki


Opakowanie jest czarne, ale udało mi się uchwycić chmurki na niebie.



2017-04-26

Czapki z głów

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście.
Jako, że nie mogę zasnąć, podzielę się z Wami pewnymi informacjami.
Otóż dzisiaj skończyłam naukę w moim XI LO.
Zakończenie roku szkolnego mam w piątek, ale to dziś usłyszałam swój ostatni dzwonek.
Niestety nie było latających kapeluszy czy książek.
Jednak moja (była) klasa jest bardziej cywilizowana niż High School Musical.
Jejku, jak się cieszę, że przetrwałam.
Teraz została matura i wybór studiów.
Życie absolwentki jest lepsze niż życie maturzystki.
W weekend pojawi się post o zakończeniu roku szkolnego.
Czy są tu jacyś maturzyści?
Jeżeli tak, to jak Wam idzie nauka?
Napisałam, że dzisiaj skończyłam naukę, a przecież jest jeszcze jutro (czwartek).
Otóż, będę w szkole tylko dwie lekcje po to, aby podpisać jakieś papiery i zabrać książki z szatni.
Dodatkowo nie mam na ósmą, więc się bardziej cieszę.
No i mogę spokojnie napisać tego posta :)
Czuję, że zaczynam odpływać.
Dobranoc.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki

2017-02-03

Snail mail

Hej Kochani,
Dzisiaj jest mój najlepszy dzień w tym roku.
Rano poszłam do skrzynki i dostałam list.
Czekałam na niego prawie miesąc.
Na początku stycznia zapisałam się do BT1Snailmail.
Dobra, inaczej się to nazywa, ale zapomniałam jak.
Chodzi o to, że osoby z cukrzycą zapisują się i przydzielana jest im osoba, np. w podobnym wieku lub z podobnymi zainteresowaniami.
I dzisiaj dostałam list, w którym są dane mojej Penpal friend.
Mogę zdradzić Wam, że ma na imię Courtney i mieszka w UK, a na dodatek ma tyle lat co ja i tyle samo chorujemy.
Jak zobaczyłam rano kopertę, to omal nie zawiszczałam się na ulicy.
Od rana mam bardzo dobry humor z tego powodu.
Już nie mogę się doczekać, aż napiszę pierwszy list i jej wyślę.
Czekam także z niecierpliwością na list od niej.
Nawet okropna pogoda i zabłocone chodniki nie popsują mi humoru.
Jeżeli Wy też chcecie dołączyć do ludzi piszących tradycyjne listy, zapraszam.
Oczywiście to nie jest tylko dla cukrzyków :)
Wystarczy, że w wyszukiwarce wpiszecie penpal, snailmail i wyskoczą Wam potrzebne stronki.
Dodatkowo w końcu dotarła do mnie przesyłka z Wisha, czyli etui na telefon.
Mój mały chomiczek jest moim odbiciem luatrzanym :)
Z tego szczęścia nie mogę w spokoju usiedzieć kilka minut.
Ciągle mnie nosi.
Mam nadzieję, że Courtney jest talże szczęśliwa.
Jest ona moim pierwszym penpal friend, ale czekam jeszcze na adresy dwóch innych osób.
Zawsze chciałam z kimś pisać normalne listy i w końcu się udało.
Szkoda, że będę musiała pisać po angielsku, ale mam w końcu motywację do nauki słówek.
Matura się zbliża - to też dobrze.
Poniżej znajdziecie zdjęcia chomiczka i zawartości listu.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki




2017-01-16

WOŚP 2017

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście.
Dzisiaj jak wskazuje tytuł, będzie o kolejnym (25) finale WOŚPu.
W zasadzie będzie mój cały wyjazd do Warszawy, który odbył się wczoraj.
Pojechałam jak zwykle głównie na bieg.
I na wstępie poinformuję Was, że był to mój siódmy bieg, ale pierwszy przebiegnięty bez przystanków.
Kto był, nie żałuje.
Jak minęłam połowę trasy, zaczął padać śnieg.
Było to bardzo fajne, gdyż zmęczony człowiek, któremu jest gorąco, potrzebuje jakiejś ochłody.
Śnieżyca przyniosła ulgę i chęć szybszego dobiegnięcia do mety.
Ja biegłam stałym tempem, przez co nie zmęczyłam się bardzo bardzo.
Pokonanie ok. 5 kilometrów zajęło mi pół godziny.
W kolejce do odbioru medalu stałam ponad 5 minut.
W tym roku były tylko i aż medale.
Najważniejszy przecież jest bieg i cegiełki.
Pierwszy raz od kiedy biegam, miałam numer poniżej dwóch tysięcy.
W tym roku trafiłam na 264.
Po biegu i przebraniu się w suche ubranie pojechałam do IKEI.
Znalazłam dla siebie trzy ciekawe rzeczy.
Pierwsza nawiązuje do serii Pyssla.
Są to nowe koraliki.
Nowe, bo pastelowe kolory.
W dodatku jest tak beżowy i szary, czego mi najbardziej brakowało.
Teraz będę robiła także np. postaci.
Teraz jestem spełniona twórczo.
Drugą rzeczą jest napój gazowany o smaku gruszkowym.
Na początku myślałam, że to gruszkowy alkohol, więc bez myślenia wzięłam do ręki.
Dopiero po przeczytaniu etykietki dowiedziałam się, że to napój bezalkoholowy.
Ostatnią rzeczą jest sos waniliowy.
Ujrzałam go całkiem przypadkiem w dziale z przyborami kuchennymi.
Zaciekawił mnie kartonik.
I tak oto obkupiłam się spożywczo-twórczo.
Na razie spróbowałam napoju, jednak zaraz wezmę się za sos.
W przyszłym tygodniu pojawi się praca Pyssla z nowych koralików.
Na razie zdradzę tyle, że będzie to jakaś postać.
Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia z tego dnia.
A Wy byliście na biegu?
Jak Wam poszło?
Mam nadzieję, że post Wam się podoba.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki




2017-01-15

Powrót do czerwieni

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście.
Teraz przychodzę do Was z aktualną ciekawostką.
Otóż znowu wróciłam do czerwieni na głowie.
Przynajmniej miałam zamiar, bo wyszło trochę brązowo.
Chociaż nikt nie wiedział, co wyjdzie po połączeniu dwóch kolorów - Wiśniowej i Intensywnej Czerwieni.
Poniżej znajdziecie zdjęcia farb, przed i po.
Dlaczego znowu pomalowałam włosy?
W blondzie było mi nudno.
Tak, to chyba główny powód.
Nie potrafię tego inaczej wyyłumaczyć.
Możliwe, że wieczorem albo jutro pojawi się kolejny post.
A teraz zapraszam Was do obejrzenia zdjęć i napisania opinii.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki


2016-12-30

BLOGMAS 30/2016

Hej Kochani,
Witam Was w jednym z ostatnich postów z serii BLOGMAS 2016.
Wczoraj planowałam, że dzisiaj będzie sprawozdaniowy post.
Niestety, nie udało mi się zrobić jednej pracochłonnej czynności.
No dobra, może nie bardzo pracochłonnej.
Wzmianka o tym powinna się pojawić jutro, bo planuję to wykonać mimo wszystko w tym roku.
W sumie to mogę zdradzić o czym mowa.
Będę dekoloryzować swoje włosy.
Tak jest, oznacza to powrót do blondu.
Powiedziałam kiedyś mamie, że do świąt stopniowo będę wracać do blondu.
Udało się tylko "ombre", które zrobiłam w listopadzie.
Jakoś tak czas szybko zleciał.
Na nowy rok szykuję małą zmianę - nowy "imidż".
Jak już jesteśmy przy nowościach i nowinkach, to:
W środę zamówiłam trzy lakiery na www.dobrarada.com.pl
Dotarły do mnie dzisiaj około 12:30.
Co dziwne, wczoraj o 12:22 paczka była już w Zabłudowie.
Taaa, i szło kurierem.
Jakoś się nie śpieszył.
Przynajmniej dobrze, że zdążył w tym roku, bo na tym mi najbardziej zależało.
Co to za lakiery?
Są to lakiery z winylowymi cząsteczkami, lub po prostu lakiery winylowe.
Usłyszałam o nich na początku tego tygodnia i pomyślałam, że to najwyższy czas na wypróbowanie czegoś nowego.
Na początku skusiłam się na kolor perłowy księżyc, który wydawał mi się ciekawszy w Internecie.
Jednak nie jest aż tak źle - pod różnymi kątami widać różne księżycowe kolory.
Przechodzi przez srebro, szarości, a nawet brudną biel.
Na razie tylko ten lakier udało mi się przetestować.
Zamówiłam także jasny pastelowo-perłowy fiolet, który w rzeczywistości posiada dziwny kolor.
I ostatni czerwono-różowy, który także wydawał się inny.
No ale cóż, lakiery wyglądają lepiej poza buteleczkami.
Słyszałam, że lakiery te wytrzymują tydzień na paznokciach.
Zobaczymy, ile to będzie w moim przypadku.
A no tak, lakieru jest 10ml i kosztuje w okolicach 12 złotych bez promocji.
Są one z firmy YOKO i serii Find Your Colour.
Ja dorwałam na promocji, każdy w innej cenie, ale średnio 9,5zł.
Mam nadzieję, że się na nich nie zawiodę, bo szkoda by było tyle pieniędzy.
A Wy znacie/polecacie te lakiery?
Jakie są Wasze ulubione?
Chętnie wypróbuję coś nowego (oczywiście zaraz po tych).
Dobra, w końcu dotarłam do końca.
Czemu się cieszę?
Bo piszę ten post któryś raz z kolei.
Niestety w telefonie nie ma opcji cofnij.
I tak za każdym razem usuwałam cały tekst.
Mam nadzieję, że wszystko zawarłam, to co chciałam.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki

2016-12-28

BLOGMAS 28/2016

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście z serii BLOGMAS 2016.
Dzisiaj przedstawię Wam filmy (tytuły i zwiastuny), które obejrzałam w ciągu czterech ostatnich dni.
Czemu?
Nie wiem, po prosty są one związane z tym okresem świąteczno-sylwestrowym, albo i nie.
Kolejność jest przypadkowa, a raczej "pamięciowa" (film, który pamiętam, to piszę).
I tak oto mamy:
  • Sylwester w Nowym Jorku 
  • Dwanaście Choinek
  • Mama na obcasach
  • Świąteczna randka





W 1 i 3 filmie myślałam, że akcja potoczy się inaczej.
Na szczęście w końcu akcja mnie zaskoczyła.
W pozostałych dwóch typowo świątecznych filmach końcówka jak i tok akcji podczas całego filmu jakoś mnie nie zaskoczyły.
Jak dla mnie, są to dosyć przewidywalne filmy.
Taaak, wolę nie odgadywąć jak się skończy film.
Nie chcę pisać szczegółów z filmów, bo nie wiem, czy Wy już je widzieliście.
Jeśli nie, zachęcam Was do tego i podzielenia się opiniami po obejrzeniu.
Zaskoczyła mnie jeszcze bardzo gwiazdorska obsada w Sylwester w Nowym Jorku.
Nie spodziewałam się, że będę znała prawie wszystkich głównych aktorów.
W reszcie filmów też znalazły się znane nazwiska, ale w mniejszej ilości.
I to koniec kinomanii na ten rok.
Mało jej było, ale tematyka była poruszona, co oznacza mały sukces.
Mam nadzieję, że post choć krótki, to Wam się spodobał.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki

2016-12-22

BLOGMAS 22/2016

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście z serii BLOGMAS 2016.
Dzisiejszy post będzie o mojej wigilii klasowej.
Miała ona miejsce dzisiaj od 8:30.
Wszystko zaczęło się trochę później, prawie o 9, bo niektórzy się pospóźniali.
Zaczęliśmy od wspólnej modlitwy.
Następnie dzieliliśmy się opłatkiem, co zajęło nam prawie, albo ponad godzinę.
Niektórzy składali bardzo długie życzenia, co powodowało kolejki oczekiwania.
Wszyscy byli bardzo serdeczni.
Świadomość tego, że to nasza ostatnia wspólna wigilia, dała się zauważyć w życzeniach.
Nie były to krótkie życzenia jak w pierwszej klasie, teraz znamy siebie i rozmowy z życzeniami trwały bardzo długo.
Po "podziale" zasiedliśmy do stołu.
Znalazły się na nim m.in. pierogi, barszcz z uszkami, sałatki, mandarynki, ciasta i napoje.
Wieczerza minęła spokojnie i dość szybko.
Po skończeniu jedzenia przyszedł czas, by podziękować wychowawczyni i dać jej prezent.
Niektórzy życzyli jej lepszej klasy.
Prawie na każdej lekcji krzyczy z powodu niskiej  frekwencji.
Ale to co nam dzisiaj powiedziała, rozwaliło nas.
Lepszej klasy nie mogłaby mieć, bo my jesteśmy najlepsi, a nasza frekwencja to mały dodatek.
Pani się aż popłakała, niektórzy uczniowie również.
Przedtem jednak Agata narysowała na tablicy życzenia dla klasy, która przyszła po nas.
Zdjęcie znajdziecie na dole.
Nie udało nam się jednak złapać nauczyciela matematyki, ale to nic.
W międzyczasie sporo ludzi już wyszło.
Około 11 postanowiliśmy zacząć sprzątać.
Szybko się uwinęliśmy.
Z Agatą poszłam po nasze prezenty.
Miałyśmy je sobie wręczyć o 10, ale życzenia się przeciągnęły, a potem było jeszcze jedzonko.
Nadszedł długo wyczekiwany moment.
Agata jako pierwsza wręczyła mi prezent.
Jako pierwszy wzięłam obrazek, który mi narysowała.
Nie spodziewałam się, że to będzie tyłek Nicki Minaj.
Moje zaskoczenie nie miało granic.
Dostałam także książkę pt. " Mamo, chcę kupę!".
Motyw kupy wszechobecny.
Znalazłam także trochę jedzonka oraz motyw Minionków.
Bardzo spodobała mi się lataka, która wyświetla Bobika.
Gwarantuje niezły ubaw w szkole i autobusach.
Chyba będę się nią bawić w nocy.
A no tak, zapomniałabym o najlepszym prezencie, chociaż wszystkie są super.
Dostałam bluz(k)ę z napisem Jordan 23.
Jeżeli ktoś nie wie, to jest to koszykarz NBA.
Wystąpił w filmie Kosmiczny Mecz.
Teraz może większość z Was już wie o kogo chodzi.
Od razu nałożyłam ją na siebie.
To jest najlepszy prezent ever.
No i jednocześnie najlepszy koniec roku.
Agata, wiem, że to czytasz.
Bardzo się cieszę, że ktoś taki jak Ty, jest przy mnie.
Jeszcze raz baaardzo Ci dziękuję.
<3
Zdjęcia prezentu możecie zobaczyć niżej.
Już jutro będzie post o prezencie, który ja podarowałam Agacie.
Zapraszam do przeczytania.
Tym, co dotrwali do tego zdania, serdecznie dziękuję.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki










2016-12-19

BLOGMAS 19/2016

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście z serii BLOGMAS 2016.
Dzisiaj przygotowałam dla Was kolejną mini propozycję na prezent.
Będąc któregoś dnia w hipermarkecie B1 znalazłam się w dziale ze świeczkami.
Pierwsza jaką wzięłam była ładnie zapakowana, ale była bezzapachowa.
Natomiast druga znajduje się aktualnie w moim pokoju.
Dla mnie pachnie farszem do szarlotki.
Hmm, to pewnie dlatego, że jest o zapachu jabłek i cynamonu.
Zapach jest bardzo intensywny i kojarzący się ze świętami.
Pomimo mojego kataru bardzo wyraźnie czuję ten zapach.
Szkoda tylko, że nie było o zapachu piernika, czy czegoś takiego.
A może nie znalazłam...
Trzeba będzie jeszcze się przejść.
A może Wy widzieliście takie świeczki?
Jeżeli tak, to bardzo proszę o informacje, gdzie można je znaleźć.
Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia mojego nabytku.
Jeszcze nie miałam okazji jej podpalić, ale myślę, że zapach będzie w całym domu.
Polecam nawet jako zwykłą ładnie pachnącą ozdobę.
A na zakończenie mały patencik:
Po wypaleniu całej świeczki można umyć "pojemnik" i zastosować jako szklanka/kubek.
Mam już w domu dwa takie naczynia.
Każda świeczka w "słoiczku" to 2w1.
Jeżeli jeszcze tego nie wypróbowaliście, to Was do tego zachęcam.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki



2016-12-16

BLOGMAS 16/2016

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście z serii BLOGMAS 2016.
Dzisiaj przychodzę do Was z małym świątecznym akcentem.
Święta już coraz bliżej, więc trzeba się ogarnąć.
Niedawno zaszłam do sklepu Ziaja i kupiłam dwa kremy do rąk.
Jeden z nich jest z serii świątecznej.
Posiada on zapach: czekolada i pomarańcza.
Chciałam kupić mały świąteczny krem, ale nie było takowego, 
więc pocieszyłam się większym z pompką.
Stosuję go w domu, a do użytku "zewnętrznego" stosuję drugi, który kupiłam.
Ma on zapach masła kakaowego.
Jest w średniej tubce z "klapsową nasadką" 
(nie odkręca się jej, wystarczy jednym palcem "podważyć" i otwarte).
Bardzo lubię oba kremy i serdecznie polecam.
Są bardzo wydajne i nie drogie.
Do tego dochodzą piękne zapachy i mamy kremy idealne.
Uważam, że to świetny pomysł na prezent.
Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia obu kremów.
Który bardziej przypadł Wam do gustu?
Zapraszam do pozostałych postów z tej serii, jak i do pozostałych.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki


2016-12-14

BLOGMAS 14/2016

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście z serii BLOGMAS 2016.
Gdyby nie dzisiejsze wydarzenie, nie wiedziałabym, o czym napisać tego posta.
Dobra, czas na krótką historię.
Skończyłam dzisiaj lekcje o 12:25 i miałam prawie 4 godziny wolne.
Pomyślałam, że udam się do galerii w celu dokompletowania prezentu dla Agaty.
Chciałam coś zobaczyć w Empiku, więc zaszłam przy okazji.
Chodziłam między półkami, aż natknęłam się na kolorowanki.
Luknęłam na kilka i już miałam odchodzić, lecz wzięłam jeszcze jedną do ręki.
I ta jedna to spełnienie moich marzeń kolorowankowych.
Kilkoro ludzi spojrzało się na mnie dziwnie, gdy powiedziałam głośno: Łaaaał.
Są tam "cienkie paseczki", czyli coś, na co czekałam.
Bez zastanowienia poszłam z nią do kasy.
Podsumowanie jest takie: przy okazji kupiłam prezent Agacie i sobie.
Już się nie mogę doczekać, aż zacznę tą kolorowankę kolorować.
Mam nadzieję, że Wy też się nie możecie doczekać nowych prac.
A to oznacza, że Art FREEday powróci już niedługo.
Poniżej możecie zobaczyć jak wygląda okładka i przykłady wnętrza książki.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki




2016-12-13

BLOGMAS 13/2016

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście z serii BLOGMAS 2016.
Dzisiejszy dzień był bardzo zwariowany.
Tym razem to moja zasługa.
Ostatnio usłyszałam w radiu o koncercie w Krakowie w ten piątek, na którym będzie Enrique Igesias.
Potem dowiedziałam się o jego kolejnym koncercie w maju w Gdańsku.
Dzisiaj powiedziałam o tym Agacie, a ona zwariowała.
Poszłyśmy zapytać się wychowawczyni, czy będzie można przesunąć maturę ustną.
Powiedziała, że tak, więc już w zasadzie możemy kupować bilety.
W ciągu kilku godzin byłyśmy totalnie nakręcone tym koncertem.
Zaczynamy uczyć się piosenek, dlatego cały wieczór słuchałyśmy tylko jego piosenek.
Nie wiedziałam, że tyle ich znam.
Może i nie za dużo, ale kilka jest.
Mamy jeszcze pięć miesięcy (koncert będzie 17 maja) na naukę.
To tyle informacji.
Może się spotkamy na koncercie ;)
Zostawiam Was teraz z losowo wybraną piosenką.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki

2016-12-10

BLOGMAS 10/2016

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście z serii BLOGMAS 2016.
Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić pewną wiadomością.
Moja mama pojechała wczoraj na jakieś spotkanie z pracy do Warszawy.
Tam też pracuje mój tata.
Plan był taki, że na noc zostaną w hotelu i wrócą razem dzisiaj.
Wszystko dobrze, i wrócili.
Jednak od początku mówili, że opowiedzą nam coś przy obiedzie.
Zaczęliśmy jeść, a na stole oprócz talerzy były zafoliowane pudełeczka.
Jak się okazało po historyjce, w tych pudełeczkach są oryginalne perfumy m.in. od Coco Chanel.
Mama dorwała super ekstra na wypasie promocję.
Powiedziała, że jedne są dla mnie.
Oczywiście męska część rodziny mówiła, żeby je posprzedawać, to będziemy na plusie po tym wydatku.
Lecz jak tylko wyszli, postanowiłyśmy z mamą, że umiejętnie je rozpakujemy i powąchamy.
Ja zaczęłam właśnie od CC, bo pudełko było najmniejsze.
Powoem tak: zapach kojarzy mi się z dorosłą kobietą około 40-tki.
Czyli średnio.
Mama rozpakowała męskie, które także są średnie, ale w górnej granicy.
Kiedy ja wciąż wąchałam perfumy CC, mama rozpakowała zielone pudełko.
Zapach taki trochę cytrusowy, ale też dla "pani prezesowej" - takie poważne.
I na koniec do rozpakowania zostało szaro-różowe pudełko.
Kiedy je otworzyłam, moim oczom ukazała się urocza różowa buteleczka z kokardką.
Zapach także mnie zaskoczył.
Nie był już taki poważny, lecz także nie słodki.
Od razu powiedziałam, że ten mi się podobają.
W zasadzie to nie perfumy, lecz woda toaletowa.
Co nie oznacza, że służy do używania w toalecie, jak kiedyś myślałam.
Nawet dobrze trafiłam, bo moja mama zastanawiała się nad tymi zielonymi i CC.
Takiego prezentu się nie spodziewałam.
Normalnie magia świąt.
Tylko nie wiem, czy napis na górze to firma.
Wiem, że nazywają się Change for woman.
Jeżeli ktoś zna nazwę firmy, to bardzo proszę o podanie.
A Wy znacie ten zapach?
Co o nim sądzicie?
Poniżej znajdziecie zdjęcia.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki

2016-12-07

BLOGMAS 7/2016

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście z serii BLOGMAS 2016.
Dzisiaj przychodzę do Was z postem, który miał być przedwczoraj, 
lecz z przyczyn losowych się to nie stało.
Zaczęłam się zastanawiać, co te posty mają wspólnego ze świętami i nadal nie wiem.
Myślę, że dzisiejszy post można podciągnąć pod Mikołajki.
Dlaczego?
Otóż będzie on o książce, którą sobie kupiłam.
Jest to także pierwsza książka, którą sobie kupiłam (oczywiście nie licząc podręczników szkolnych).
Dokładnie tydzień temu w środę pani oddała nam sprawdzone matury próbne z polskiego.
Nie będę pisać szczegółów, poprostu bym nie zdała, gdyby to była prawdziwa matura.
Po lekcji (to była już ostatnia) usiadłam na korytarzu w szkole, 
bo musiałam poczekać na dentystę, a marznąć mi się nie chciało.
Kilka minut po dzwonku na lekcję, wyszedł z pokoju nauczycielskiego pan od matematyki.
Chwilę pogadaliśmy i powiedział, żebym poszła do czytelni i coś poczytała, a nie bez sensu siedziała.
I wtedy mnie olśniło.
Od jakiegoś czasu mam bzika na punkcie liczby π (pi).
Zaczęłam więc szukać o niej jakiejś książki na stronie Empika.
No i znalazłam.
Los chciał żebym ją kupiła.
Dopiero w poniedziałek odebrałam ją w sklepie.
Wiedziała o moim zakupie tylko Agata, dlatego jak rozpakowywałam paczkę w szkole, 
niektórzy byli mocno zdziwieni.
W sumie zgadzam się, bo kto normalny kupuje książkę o π!?
Zgadza się, nikt.
Jeszcze nie miałam okazji zacząć jej czytać, ale zerkałam kilka 
(może kilkanaście) razy na jej wnętrze.
Pierwsza strona, na której otworzyłam, była z cyframi po przecinku.
Jest ich tam napisane aż 100 tysięcy.
Ja umiem 60, więc mam się z czego uczyć.
Nie no, nie będę się ich uczyć, aż tak nienormalna nie jestem :)
No i tak to jest...
Jeżeli jesteście zainteresowani tą książką,
to poniżej znajdziecie kilka właściwości i zdjęcia poglądowe.
A może ktoś z Was już ją przeczytał i chce się podzielić opinią?

Tytuł: π. Biografia najbardziej tajemniczej liczby na świecie.
Autorzy: Alfred S. Posamentier i Ingmar Lehmann
Cena: 39,90 w Empiku
Liczba stron: 320
Grafika: jest
Link do przedmiotu: http://www.empik.com/π-biografia-najbardziej-tajemniczej-liczby-na-swiecie,p1125549915,p?utm_source=app&utm_medium=share&utm_content=produkt

Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki





2016-10-06

Kolejne dziwactwa

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście.
Długo mnie nie było, ale dzisiaj będzie krótki post.
Mam dobrą radę.
Nie mówcie nauczycielom, że np. prowadzicie bloga czy coś takiego.
Ja napisałam tak w pracy domowej na angielski i teraz mam przesrane.
Wczoraj pani zapytała się o czym jest, a dzisiaj czy jestem anonimowa, czy nie.
Dodatkowo mamy wypowiedzi pisemne, które rozpoczynają się: napisz notkę na blogu...
Nie wiem dlaczego napisałam, że piszę bloga, a co gorsze dlaczego zgłosiłam się do przeczytania tego.
Grrr.
Pomimo tego i złej pogody mam dobry humor.
Najlepiej poprawiają humor obce osoby.
Albo angielskie słówka, które wymawia się: szipisz.
Cudownie.
Jutro będzie bardzo pozytywne święto.
Napiszę o nim rano, a przynajmniej się postaram, by cały dzień można było świętować.
Chyba jestem uzależniona od matematyki.
Wczoraj oprócz pracy domowej zrobiłam ponad 20 zadań, a wszystkie miały po kilka podpunktów.
Czy są na to leki?
Niestety nie.
Wiecie co?
Jutro ostatni dzień do szkoły i weekend, a dla niektórych dłuuugi weekend.
Z okazji Dnia Nauczyciela dyrektor zrobił mojej szkole cały tydzień wolny.
Co prawda w poniedziałek idę na fakultety z matematyki, ale to się nie liczy.
To będzie przyjemność.
A Wy kiedy macie wolne?
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki

2016-10-03

Śmieszne życie

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście.
Październik jest bardzo świątecznym miesiącem, ale dzisiaj nie o tym.
W przyszłym tygodniu przygotujcie się na raczej codzienne posty.
A dzisiaj trochę na wesoło.
Dwie historie, z czego jedna króciutka.
I to od niej zacznę.
Wczoraj byłam na wieczornej mszy z rodzicami.
Siedzieliśmy na podwórku, gdyż było ciepło.
Wyszedł nowy ksiądz z tacą.
Zaczął od drugiej strone zbierać pieniądze.
Kiedy dotarł do nas, ja "wrzuciłam" hajsik.
Ksiądz powiedział: Bóg zapłać, Aniołeczku.
Już wcześniej myślałam, że ten ksiądz jest super, ale teraz jest jeszcze lepszy.
Mój tata nie mógł się opanować, ja też śmiałam się przez chwilę, albo dwie. :)
Dzięki księże Grzegorzu.
No i koniec.
Jeszcze jedna?
Okej.
Na 12 września miałam zapowiedzianą kartkówkę z matematyki.
Przygotowywałam się do niej przez cały weekend, zrobiłam 7 kartek zadań.
Jako że mam w poniedziałki dwie matmy, zaczęliśmy pisać na pierwszej.
Czyli normalnie.
Były 4 zadania.
Na początku zrobiłam nr.4, ponieważ jeszcze pamiętałam, jak zrobić zadanie tego typu.
Było ono na chyba 4 lub 5 punktów.
Następnie zabrałam się za zadanie nr.1.
Wiedziałam jak je zrobić, więc luz.
Dziwił mnie wynik, a wydawało mi się, że znałam to zadanie.
W drodze powrotnej, jako że pamiętałam treść zadania, wpisałam je w google.
I nagle bum!
Nie napisałam w jednym równaniu "a".
Jedna literka zniszczyła całe zadanie, bo był to początkowy etap.
No i moja głupota wygrała.
W tą środę, czyli 28 października, nauczyciel przy wchodzeniu do klasy powiedział mi:
"Jak mogłaś nie napisać "a"?"
I już wiedziałam, że to jakaś masakra.
Jako, że akurat w sali we środę siedzę na ostatniej ławce, tak postanowiłam, że położę tam swoją pracę.
I tak zrobiłam.
Mina nauczyciela była bezcenna, gdy zobaczył i usłyszał, że nie mam zamiaru na to patrzeć.
Ludzie się pytali, ile mam punktów, a ja im mówiłam, że nie wiem.
Potem na tablicy zrobiłam rysunek do tego nieszczęsnego zadania.
I tak minęła lekcja i do domku.
Wieczorem, kiedy moja mama postanowiła przejrzeć dzienniki internetowe, zaczęła od mojego brata.
Jak zwykle - krzyk.
Odpaliłam sobie wtedy muzykę.
Po jakimś czasie usłyszałam:
"Dlaczego dostałaś 15 na 16 z matematyki?"
I ja takie: że co!?
Od tamtej chwili jednak żałuję, że nie zobaczyłam swojej kartkówki.
Ale i tak smutek zamienił się w mega radość.
Teraz zawsze będę sprawdzać nawet swoją głupotę.
To by było na tyle.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki

2016-09-29

Zbyt mała zmiana!?

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście.
Dzisiaj kolejny dziwny post.
Wczoraj coś mnie wzięło i obciełam włosy.
Może nie za dużo, ale ponad 10 centymetrów poleciało.
I wiecie, co jest w tym śmiesznego?
Nikt nie zauważył zmiany.
NIKT!
Skróciłam włosy o około 15 centymetrów i nie usłyszałam nawet negatywmych słów.
Smutno mi trochę.
Dla porównania wstawię Wam tutaj zdjęcie przed i po.
No nic, może jutro ktoś coś powie.
Nawet pójdę w całkowicie rozpuszczonych włosach, no chyba że będą wyglądały fatalnie.
A może przesadzam?
No, chyba nie.
Zostawiam Was z moimi zdjęciami.
A w zasadzie to ten post będzie sprawdzianem.
Jeżeli dzisiaj nikt nie zauważył, to jutro pewnie nic się nie zmieni.
W takim razie będę wiedziała, kto przeczytał tego posta.
O tak, jestem okrutna.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki
Zdjęcie z połowy lipca 2016.

Zdjęcie sprzed kilku godzin. Prawdziwa długość włosów - do ramion.

Zdjęcie zrobione jakieś dwa tygodnie temu. 

2016-09-25

Relacja z Warszawy

Hej Kochani,
Witam Was serdecznie w kolejnym poście.
Ostatnio pisałam Was o przyszłej wycieczce do Warszawy.
I tak oto dzisiaj przychodzę z eelacją z tej wycieczki.
Ale najpierw wstęp:
Co to? Kiedy? Z kim?
Ta wycieczka była planowana już od lipca.
Moja mama bardzo chciała odwiedzić Muzeum Powstania Warszawskiego.
I tak pojechałam z całą rodziną.
To też nie było takie zwykłe, bo pojechaliśmy pociągiem.
Z dworca wyruszyliśmy w stronę miasta.
Tam spotkaliśmy się z tatą, który był w Warszawie.
Razem udaliśmy się do metra.
I wczoraj pierwszy i drugi raz jechałam metrem.
Myślałam tylko, że będzie trochę ciszej, ale nie można mieć wszystkiego.
Następnie poszliśmy do Muzeum i spędziliśmy tam około 2 godz.
Podczas zwiedzania dostrzegłam dwa minusy: ludzie zachowywali się zbyt głośno i kierunek zwiedzania powonien być bardziej widoczny.
Udało nam się jednak wszystko zwiedzić.
A skąd to wiem?
Na ścianach były pozaczepiane kartki z kalendarza powstańczego, a ja zebrałam wszystkie.
Były także jakieś opisy, np. Akcja "Burza".
Zebrałam ich 6.
W Muzeum był też krótki sean kinowy 2D i 3D.
Ja załapałam się na ten 3D.
Trwał około 5 minut i przedstawiał lot samolotem nad zniszczoną Warszawą.
Wszystko okej, ale okulary spadały i musiałam je cały czas trzymać.
Oprócz gablotek z pistoletami były różne takie pamiątki powstańcze.
Ja miałam okazje dosiąść jakiś motor.
Niestety zdjęcia nie posiadam, bo tata kręcił film.
Po skończonym muzeowaniu, chodziliśmy po stolicy w celu znalezienia jedzonka.
Mój brat od początku chciał zjeść kebaba, ale moja mama na siłę szukała czegoś bezglutenowego - tylko to mogę.
Obeszliśmy spory kawałek i weszliśmy do Kebab King, gdzie były kebaby z frytkami, a nie w bułce.
Dodatkowo miła obsługa i atmosfera.
To był mój pierwszy kebab w życiu.
Po zjedzeniu poszliśmy do Złotych Tarasów.
Przy Pałacu Kultury i Nauki była jakaś wystawa drzew.
Nie wiem o co tam chodziło, ale podłoga była wysypana korą i były drzewa.
Przynanmniej ładnie pachniało.
Ludzi w galerii było tyle, jak na ŚDMach w Krakowie.
No dobra, może przesadzam, ale było ich sporo.
Na parterze dostrzegłam ciekawe stoisko, a dokładniej to Narzędzia z Czekolady.
Poniżej znajdą się jakieś zdjęcia tych narzędzi.
Jest to bardzo pomusłowe wykorzystanie czekolady.
Pochodziliśmy trochę i wycieczka dobiegała końca.
Drogę powrotną pokonałam z tatą samochodem.
Byliśmy tylko 2 minutki po reszcie w domu.
Dzień zaliczam do udanych.
Poniżej znajdziecie kilka zdjęć.
Niektóre są troche rozmazane, ale cieszę się, że są.
To będzie zdecydowanie największa ilość zdjęć w jednym poście.
Mam nadzieję, że post Wam się podoba.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki