Hej Misiaki,
Zapraszam Was na kolejny post z serii Pyssla.
Post był zapowiedziany tutaj.
W opisach moich Friendsów, przy każdej osobie pisałam Wam, że jest Truskonasem.
Pewnie do tej pory zastanawialiście się dlaczego i co to.
Odpowiedzi na powyższe pytania, zamieszczę Wam w poście o historii Truskonasów, który będzie w przyszłości.
Dzisiaj mogę Wam jedynie napisać, że jesteśmy Truskonasami, gdyż los tak chciał. :)
Wymiary: 4,5cm x 4,5cm
Cena: 1,5 zł
Mam nadzieję, że się Wam podoba...
Świetnie nada się na breloczki. :)
Pod opisem znajdziecie oczywiście jakieś foteczki. ;)
Dziękuję Wam serdecznie za odwiedziny.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Zozo
2015-08-19
2015-08-17
Przygoda życia
Hej Kochani,
Dzisiaj będzie trochę krótki post.
Na weekend pojechałam nad jezioro.
Wczoraj, gdy już spakowaliśmy prawie wszystkie rzeczy, ja stanęłam na tarasie i objęłam słupek/filar podtrzymujący dom.
Po jakimś czasie poczułam ukłucie.
Puściłam słup i zobaczyłam osę.
Pierwszy raz mnie coś urządliło.
Moja mama od razu przyłożyła cebulę.
Teraz mam tylko czerwoną plamę na ręku.
Mój tata zapytał się mnie, gdzie boli, a ja nie wiedziałam, bo cała ręka mnie piekła i zdrętwiała.
Użądliła mnie jedna osa, a ja panikowałam ( czytaj krzyczałam tak, że sąsiedzi się patrzyli ), jakby mnie 100 użądliło.
Ale teraz mam przygodę z wakacji, którą długo będę pamiętać.
Cudowny weekend.
A Was użądliło coś kiedyś?
Jak tak, to czy panikowaliście tak jak ja?
Na razie to już wszystko.
Jutro wstawię kolejną pracę Pyssla.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Zozo
Dzisiaj będzie trochę krótki post.
Na weekend pojechałam nad jezioro.
Wczoraj, gdy już spakowaliśmy prawie wszystkie rzeczy, ja stanęłam na tarasie i objęłam słupek/filar podtrzymujący dom.
Po jakimś czasie poczułam ukłucie.
Puściłam słup i zobaczyłam osę.
Pierwszy raz mnie coś urządliło.
Moja mama od razu przyłożyła cebulę.
Teraz mam tylko czerwoną plamę na ręku.
Mój tata zapytał się mnie, gdzie boli, a ja nie wiedziałam, bo cała ręka mnie piekła i zdrętwiała.
Użądliła mnie jedna osa, a ja panikowałam ( czytaj krzyczałam tak, że sąsiedzi się patrzyli ), jakby mnie 100 użądliło.
Ale teraz mam przygodę z wakacji, którą długo będę pamiętać.
Cudowny weekend.
A Was użądliło coś kiedyś?
Jak tak, to czy panikowaliście tak jak ja?
Na razie to już wszystko.
Jutro wstawię kolejną pracę Pyssla.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Zozo
2015-08-14
Arbuziki
Hej Misiaki,
Dzisiaj zapraszam Was na specjalny post.
Umówiłam się z Patiii, że kolejny post, czyli ten, będzie o jakimś owocku.
Pierwsze co mi wpadło do głowy, to arbuz.
To przecież taki letni owoc.
I tak oto powstały cząstki arbuza - arbuziki.
Bardzo możliwe, że niedługo pojawi się kolejny owoc lub warzywo.
Wymiary: 3,5cm x 3,5cm
Cena: 2 zł ( za całego arbuza, czyli 6 części )
Mam nadzieję, że się Wam podoba...
Świetnie nada się na breloczki lub do układania. :)
Pod opisem znajdziecie oczywiście jakieś foteczki. ;)
Dziękuję Wam serdecznie za odwiedziny.
Życzę miłego weekendu.
Pozdrawiam
Zozo
Dzisiaj zapraszam Was na specjalny post.
Umówiłam się z Patiii, że kolejny post, czyli ten, będzie o jakimś owocku.
Pierwsze co mi wpadło do głowy, to arbuz.
To przecież taki letni owoc.
I tak oto powstały cząstki arbuza - arbuziki.
Bardzo możliwe, że niedługo pojawi się kolejny owoc lub warzywo.
Wymiary: 3,5cm x 3,5cm
Cena: 2 zł ( za całego arbuza, czyli 6 części )
Mam nadzieję, że się Wam podoba...
Świetnie nada się na breloczki lub do układania. :)
Pod opisem znajdziecie oczywiście jakieś foteczki. ;)
Dziękuję Wam serdecznie za odwiedziny.
Życzę miłego weekendu.
Pozdrawiam
Zozo
2015-08-11
Uśmiechnięty lód
Hej Misiaki,
Dzisiaj zapraszam Was na kolejny post z serii Pyssla.
Mam nadzieję, że jeszcze o niej pamiętacie.
Trochę ją zaniedbałam ostatnio.
Jako, że jest gorąco, postanowiłam Was trochę ochłodzić.
I tak oto powstał uśmiechnięty lód.
Pierwszy, który zrobiłam jest fioletowy, czyli jagodowy.
Przepraszam, moja wyobraźnia jest po prostu dziwna.
Może niedługo kontynuuje lodową przygodę.
Wymiary: 6,5cm x 9,5cm
Cena: 2 zł
Mam nadzieję, że się Wam podoba..
Świetnie nada się na breloczki lub do jedzenia. :)
Aż zgłodniałam, pisząc tego posta.
Oczywiście pod tekstem znajdziecie jakieś foteczki. ;)
Dziękuję Wam serdecznie za odwiedziny.
Czekam na komentarze.
Miłego dnia.
Pozdrawiam
Zozo
Dzisiaj zapraszam Was na kolejny post z serii Pyssla.
Mam nadzieję, że jeszcze o niej pamiętacie.
Trochę ją zaniedbałam ostatnio.
Jako, że jest gorąco, postanowiłam Was trochę ochłodzić.
I tak oto powstał uśmiechnięty lód.
Pierwszy, który zrobiłam jest fioletowy, czyli jagodowy.
Przepraszam, moja wyobraźnia jest po prostu dziwna.
Może niedługo kontynuuje lodową przygodę.
Wymiary: 6,5cm x 9,5cm
Cena: 2 zł
Mam nadzieję, że się Wam podoba..
Świetnie nada się na breloczki lub do jedzenia. :)
Aż zgłodniałam, pisząc tego posta.
Oczywiście pod tekstem znajdziecie jakieś foteczki. ;)
Dziękuję Wam serdecznie za odwiedziny.
Czekam na komentarze.
Miłego dnia.
Pozdrawiam
Zozo
2015-08-07
Goniądzki trip
Hej Misiaki,
Tego posta dedykuję Kasi <3.
W poniedziałek (3.08.2015r.) wybrałam się z Dalią do Domi.
Domi mieszka w Goniądzu.
Autobus miałyśmy o 13:20 na dworcu w Białymstoku.
Kupiłyśmy bilety w kasie i czekałyśmy na transport.
Do przejechania miałyśmy 56 kilometrów.
Podczas jazdy robiłyśmy głupie zdjęcia.
W autobusie było bardzo gorąco, a w dodatku nie było klimatyzacji.
(pani obok mnie grała w Milionerów na telefonie)
Jechałyśmy już ponad 2 godziny, kiedy zorientowałyśmy się, że to za długo.
Zapytałam się kierowcy, kiedy będziemy przejeżdżać przez Goniądz.
On mi odpowiedział, że Goniądz jest kilkanaście kilometrów za nami.
Nieźle się wkurzyłyśmy.
Wysiadłyśmy na najbliższym przystanku w Grajewie, które było 30 km od Goniądza.
Jak się okazało, ten autobus przejechał 5 kilometrów obok Goniądza.
Oszaleć można.
Na szczęście przyjechała po nas Domi z tatą.
I tak około 17 byłyśmy na miejscu.
Na miejscu dowiedziałyśmy się, że miałyśmy na noc przyjechać.
No więc dzwoniłyśmy do rodziców z tą informacją.
Jak na złość, moja mama nie chciała odebrać.
Oczywiście nie miałyśmy nic ze sobą, nawet pary skarpetek...
Po około godzinie zjadłyśmy obiadokolację, czyli ziemniaki i szaszłyki z grilla.
Potem poszłyśmy zwiedzać.
Byłyśmy przy plaży, na moście (przy którym podczas zachodu Słońca para młoda robiła sobie zdjęcia na łódce), na placu zabaw przy szkole (w której w jednym budynku znajduje się przedszkole, zerówka, podstawówka, gimnazjum i kiedyś liceum), no i tym sposobem obeszłyśmy całe miasto.
Po zwiedzaniu poszłyśmy do domu, by spakować rzeczy, ponieważ spać miałyśmy w domku na działce.
Spakowałyśmy wszystko do samochodu i poszłyśmy w kierunku domku.
Po drodze spotkałyśmy "znajomych" Dominiki, którzy znajdowali się na tarasie widokowym.
W ciągu dalszej drogi szłyśmy środkiem pustej ulicy i śpiewałyśmy piosenki.
A no tak, jeszcze po drodze wlazłam na latarnie uliczną.
Po dotarciu na miejsce, podłączyłyśmy laptopa i puściłyśmy muzykę.
Około 22, przy rozpalonym ognisku, piekłyśmy kiełbaski.
W okolicach godziny 23 przyszło 2 kolegów.
Zjedliśmy i graliśmy w karty.
Kiedy byłyśmy już same, kontynuowałyśmy imprezkę przy ognisku.
Śpiewałyśmy, tańczyłyśmy i zwierzałyśmy się sobie nawzajem.
Oczywiście temat później zszedł na chłopców.
Taaaa.
Przeniosłyśmy się potem do domku i odpaliłyśmy film.
Niestety wyłączyłyśmy go po 10 minutach, bo był bardziej zboczony niż myślałyśmy.
Następnie podczas słuchania pewnej piosenki, zaczęłyśmy ją przerabiać.
Bardzo fajne zajęcie na noc.
Spać położyłyśmy się około 2 w nocy.
Spałyśmy na dużej kanapie we 3.
Było trochę gorąco, zwłaszcza, że ja byłam w środku.
Obudziłyśmy się po 10.
Chwilę później, już ogarnięte, jadłyśmy śniadanko przygotowane przez mamę Domi.
Ogarnęłyśmy domek i poszłyśmy do domu.
Mam nadzieję, że się nie zgubiliście i nadal wiecie o co chodzi.
Po drodze zaszłyśmy tylko do sklepu, który znajduje się naprzeciwko domu Domi.
Fajna sprawa.
Następnie po kolei chodziłyśmy się myć.
To było super uczucie, gdy po gorącym poranku, polałam się zimną wodą.
Około 13:30 zjadłyśmy obiad, czyli ziemniaki gotowane, schab, kalafiorek i napój pomarańczowy.
Po obiedzie oglądałyśmy jeszcze TV i dodałyśmy wspólne zdjęcie na FB, a w zasadzie to ja dodałam.
Wyszłyśmy z domu o 14:50, gdyż autobus powrotny miałyśmy o 15:04.
Tym razem był z klimatyzacją i nie jechałyśmy przez Grajewo.
Do Białegostoku dotarłyśmy około 16:10.
I tak się skończyła nasza wycieczka.
Mam nadzieję, że Wy uważacie do jakiego autobusu wsiadacie.
Chociaż my wsiadłyśmy do dobrego.
Pewnie trasę pomylił. ;)
To już wszystko.
Dzięki, że wytrwaliście do końca mojej powieści.
Chyba pierwszy raz się tak rozpisałam.
Aż mnie palce bolą.
I dodatkowo macie naszą trójeczkę i zachód Słońca nad Biebrzą.
Odwiedzajcie i komentujcie.
Miłego weekendu.
Pozdrawiam
Zozo
2015-08-06
Upał?
Hej Misiaki,
Jak się czujecie?
Ja podczas tego gorąca nie jestem w stanie nawet leżeć.
Nie dla mnie taka pogoda.
A każdego dnia ma być jeszcze cieplej.
Nie wiem, czy przeżyję.
Wiem!
Będę spała w zamrażarce.
U mnie aktualnie jest już tylko 35°C.
Nie mam sił na nic.
Pod tekstem znajdziecie zdjęcie nieba nad moim domem.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Zozo
2015-08-01
Lipiec
Hej Kochani,
Dzisiaj przyszedł czas, by podsumować lipiec.
A więc:
Dziękuję Wam serdecznie za kolejne podsumowanie.
Dzisiaj przyszedł czas, by podsumować lipiec.
A więc:
- W ciągu minionego miesiąca mój blog odwiedziliście 7590 razy.
- Zostało opublikowanych 9 postów.
- Przesłano 12 komentarzy.
- Najbardziej popularne posty miesiąca:
- Największa ilość odbiorców:
|
Dziękuję Wam serdecznie za kolejne podsumowanie.
Zaskakujecie mnie coraz bardziej.
Jestem naprawdę szczęśliwa.
W ciągu miesiąca nie patrzę na statystyki.
Pierwszego dnia kolejnego miesiąca, gdy robię podsumowanie, jestem mile zaskoczona.
Dziena Miśki.
W ciągu miesiąca nie patrzę na statystyki.
Pierwszego dnia kolejnego miesiąca, gdy robię podsumowanie, jestem mile zaskoczona.
Dziena Miśki.
Życzę Wam wspaniałych wakacji.
Miłego dnia.
Pozdrawiam
Zozo
Subskrybuj:
Posty (Atom)







