Etykiety

2018-11-14

Projekt na koszulkę #1

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście.
Troszeczkę wracam do serii artystycznej, ale w innej formie.
Ostatnio szukałam ciekawej koszulki z liczbą Pi.
Skończyło się na tym, że wymyśliłam własny napis i zrobiłam projekt, który Wam przedstawiam.
Znalazłam nawet sklep internetowy, w którym można wysłać własny wzór, więc już niedługo będę cieszyć się z posiadania koszulki z moim projektem.
Edycja zajęła mi zaledwie dwie godziny, po czym zastanawiałam się nad nazwaniem pliku.
Do głowy wpadło mi jedynie: Projekt idiots.
I wszystko jasne.
Proszę o kontakt w razie chęci wykorzystania wzoru.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki

2018-11-08

Hodowla pleśni w akademiku

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście.
Ostatnio wpadłam w szał oglądania komedii romantycznych.
Praktycznie codziennie jakąś obejrzałam. A nawet i dwie.
Wiadomo, że przy komediach można się śmiać, a nawet popłakać ze śmiechu.
Jednak ja we wtorek przeżyłam ogromny szok z niedowierzaniem.
Film, który akurat oglądałam (Never been kissed - Ten pierwszy raz) okłamuje wszystkich widzów, ale nie mnie.
Około 25 minuty jest scena z matematycznym stoiskiem.
Jest na nim napisana liczba Pi, a raczej coś, co ją przypomina.
Było tam: π=3,14578699869
Musiałam cofnąć i zobaczyć to jeszcze raz, bo nie uwierzyłam.
Może dla normalnego człowieka to nic nie znaczy. Każdy (albo prawie) wie, że π=3,14.
Pomyślałam, że to jakieś przekształcenie, jakaś dziwna potęga, czy coś takiego.
Szukałam, i nic nie znalazłam.
Nie będę nikogo pozywać, ale ciekawi mnie, czy ktoś jeszcze (jeśli tak, to ile osób) to zauważył.
Może znacie filmy, w których też są błędy takie jak ten?
Teraz już wiem, że naprawdę mam świra na punkcie liczby Pi.
Wiecie, że za własną ciekawość można dostać nagrodę?
Mi się to dzisiaj udało.
Dwa dni temu na moim chlebie zaobserwowałam pleśń, więc nie mogłam już go jeść.
Chciałam już go wyrzucić, ale przyszedł mi do głowy interesujący pomysł.
Pomyślałam, że zabiorę moją pleśń na zajęcia z mikrobiologii.
I tak dzisiaj zrobiłam.
Kiedy wraz z moją ekipą wykonaliśmy zadanie, po kryjomu zrobiliśmy próbkę.
Na ćwiczeniach jest tak, że pani doktor chodzi po sali i sprawdza, czy znaleźliśmy poprawny obraz.
I zainteresowała ją, co udało nam się znaleźć.
Ku naszemu zaskoczeniu, poprosiła nas o wykonanie dwóch dodatkowych próbek z innych kolorów pleśni.
I tak oto na swoim chlebie wyhodowałam takie pleśnie jak:
Aspergillus niger
Rhizopus sp.
Penicillium sp.
Za dodatkowo wykonane zadanie z pleśnią dostaliśmy po punkciku.
Niby nie dużo, ale radość była.
Warunki hodowli miałam lepsze niż specjalne pomieszczenie na uczelni.
Sama prowadząca była zdziwiona.
Zastanawiam się, co mogłabym wyhodować na kolejne zajęcia :)
Tak więc pleśnie nie są takie złe, a nawet przydatne.
Nigdy nie sądziłam, że pleśń mi się do czegoś przyda.
Kolejny będzie ser...
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki

2018-11-01

Ostatnie przygotowania

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście.
Zapraszam Was na post po-weselny.
A raczej ciąg dalszy masakry związanej z przygotowaniami.
Ostatnio wspominałam o perypetiach z sukienkami.
W skrócie - kupiłam jedną, która okazała się być z Chin i zamówiłam kolejną, która została wysłana niecałe dwa dni przed weselem.
Kiedy już wracałam do domu, mama napisała, że był kurier.
Kiedy odebrała mnie z dworca, dała mi przesyłkę.
Okazało się, że sukienka w ogóle nie przypominała czegoś normalnego. Raczej szmatkę.
Tak więc moja mama wpadła w lekki szał i pojechałyśmy do centrum handlowego.
Przeszłyśmy dosłownie wszystkie sklepy oprócz jednego. I przed ostatnim stały manekiny. Jeden miał bardzo ładną, ale zieloną sukienkę.
Weszłam z mamą do tego sklepu i przeglądałyśmy sukienki. Spytałyśmy sprzedawczyni, czy jest taka jak ta na manekinie.
Była jedna - w rozmiarze 46. Ale ta na wystawie - 38.
I okazała się idealna. Pod każdym względem.
Cały czas szukałam sukienki niebieskiej, granatowej. A wystarczyło, żebym nałożyła zieloną.
Pamiętajcie! Nie nastawiajcie się na jeden kolor, bo inny może okazać się dużo lepszy.
Na szczęście z dodatkami nie miałam problemów, bo postawiłam na beż.
Jedynie torebka była czarna, a to wiadomo do wszystkiego pasuje.
Do sukienki dokupiłam jeszcze zieloną muszkę i nadszedł koniec masakry.
Na 9 poszłam do fryzjera. Miałam wyprostowane i wyrównane włosy, a pasemka z boków upięte z tyłu głowy.
Zaproponowałam złoty makijaż, który zrobiła mi przyjaciółka i wyglądałam po prostu wow.
Moje czerwone włosy, zielona sukienka i złoto- beżowe dodatki idealnie się ze sobą skomponowały.
Poniżej możecie zobaczyć fragment mnie.
A także przedstawiam Wam moje odkrycie. Już od jakiegoś czasu szukałam małych perfum. Pewnego dnia kiedy szukałam sukienki, zaszłam do H&M. Znalazłam tam rajstopy i małą, cudownie pachnącą buteleczkę.
Było kilka różnych zapachów, ale najlepsza okazała się wanilia.
Mam nadzieję, że nie trafiłam na jakąś sezonówkę i ten zapach będzoe dostępny jeszcze przez długi czas.
W razie możliwości będę uzupełniać ten post zdjęciami. Musi być tylko dobre światło.
A jak pojawią się zdjęcia z wesela, to może także pojawią się, tylko w oddzielnym poście.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki


2018-10-26

Przygotowania do balowania

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście.
Jest już po 2 w nocy, a ja zastanawiałam się, dlaczego nie mogę zasnąć.
Drugi raz mam tak w ostatnim czasie, a rozwiązaniem jest napisanie posta.
Moja forma wyczerpania sił do końca.
Dzisiaj będzie wpis ku przestrodze i do pośmiania się. Dotyczyć będzie mojej najbliższej imprezki.
W tą sobotę (tak, jutro - 27.10) będę miała w rodzinie ślub z weselem.
W połowie maja dostałam zaproszenie i ciągle byłam przekonana, że jest jeszcze dużo czasu.
Aż do około 10 października. Nagle zdałam sobie sprawę, że jestem w dupie z przygotowaniami.
I od tamtego dnia czas nagle przyśpieszył.
Osobę towarzyszącą miałam ogarniętą, byłam w trakcie szukania sukienki i butów, czyli nie tak źle.
Poprawka, buty i torebkę już kupiłam.
Jednak cóż by to było bez komplikacji.
W miniony poniedziałek kupiłam przez internet ładną sukienkę midi. W środę wieczorem dostałam wiadomość, z której wynikło, że w ciągu 10 dni będzie... wysłana z Chin.
Śmiało mogę stwierdzić, że byłam załamana.
W dodatku we wtorek ustaliłam z chłopakiem, że założy czerwoną muszkę, która miała pasować do różyczek na mojej sukience.
Co prawda, jeszcze nie wie, że zmieniam outfit prawdopodobnie na sukienkę granatową.
Ale ona także musi zdążyć do mnie dotrzeć. Już kurier ją ma, tylko jest w Łodzi, a zostało tylko kilkanaście godzin...
Dzisiaj przyjaciółka mnie pocieszyła: mam przynajmniej dobrą kosmetyczkę.
I tu na początku też nie było ciekawie, bo fryzjera udało mi się umówić na 9 rano, a kosmetyczka miała już wszystko zajęte.
Na szczęście moja przyjaciółka zgodziła mi się pomóc.
W nieszczęściu zawsze znajdzie się jakieś szczęście.
Wszelkie zdjęcia outfitowo-dodatkowe pojawią się później lub jutro w oddzielnym poście.
A na razie żegnam Was i trzymajmy kciuki, żeby kurier zdążył dzisiaj do mnie przyjechać.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki

2018-10-20

W-f na studiach, czyli dylemat z kolorem

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście.
Ostatnio mam bardzo dużo na głowie.
Zajęcia na uczelni mam od rana do wieczora, informacje do przyswojenia na wejściówki są dookoła, za tydzień idę na wesele (od tygodnia latam po Warszawie za sukienką i butami), a dzisiaj rozpoczęły się rekolekcje, które także prowadzę.
Już kilka razy chciałam napisać post, ale za każdym razem przegrywałam.
Teraz mimo zmęczenia i jutrzejszej wczesnej pobudki zebrałam się i oto jestem.
Było już kilka pomysłów na dzisiejszą tematykę, ale chyba zostanę przy pierwszym.
W tym semestrze mam w-f. Na zajęcia trzeba mieć obuwie z białą podeszwą (niby może być beżowa, ale komu chciało się o tym mówić przed pierwszymi zajęciami...). W przeddzień mojego pierwszego studenckiego w-fu latałam od rana w poszukiwaniu butów. W końcu mi się udało, ale to co było potem nie obyło się bez super dawki śmiechu.
Buty są całe białe. Tak więc postanowiłam je podrasować. Miałam ze sobą pomarańczowe sznurówki i pomyślałam, że to dobry czas na ich wykorzystanie. Co mi z tego wyszło?
Jeden but zostawiłam z białą, a drugi z pomarańczową sznurówką. Ot, dylemat.
Rano, tuż przed wyjściem na zajęcia, zostawiłam dwie identyczne sznurówki. Jakie? Tego możecie dowiedzieć się ze zdjęcia.
Druga sprawa to mój pokój w akademiku. Jak wiadomo - jednoosobowy.
Był.
Załatwiłam sobie dwójkę współlokatorów. Dziwne, co nie?
Pewnego dnia wpadłam na pomysł, że fajnie byłoby zrobić ze sobą coś pożytecznego.
I tak wylądowałam w sklepie zoologicznym.
Jako, że ogrodnictwo w poprzednim roku mi nie wyszło, postanowiłam kupić zwierzaczki, a dokładnie rybki.
Prawie pół godziny stałam przed akwariami, aż w końcu wybrałam dwie rybki.
Nie zapomniałam także o pokarmie dla nich.
W drodze powrotnej myślałam w czym je będę trzymać. No i wymyśliłam, że nada się szkło po świecy.
Następnego ranka jedna rybka nie żyła.
Zasmuciłam się, bo nie myślałam, że tak szybko to się stanie. W dodatku ta jedna miała imię.
Ale nie poddałam się. Ucięłam górę butelki po wodzie (1,5l) i wprowadziłam do niej rybkę.
Jeszcze żyje, więc to chyba nie najgorsze warunki.
Poniżej możecie zapoznać się z gatunkami, nazwami i zdjęciami moich maluchów.
Brzanka różowa - Candy †
Brzanka sumatrzańska - Zebra
Na tę chwilę się żegnam, bo zostało mi niecałe 6 godzin snu, a jutro gram w pantomimach.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki




2018-10-08

Kruche ciasteczka dla łasuchów

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście.
Dzisiaj przygotowałam zabójczy przepis.
Niedawno zrobiłam ciasteczka (oczywiście bezglutenowe), od których trudno się oderwać.
Robi się je bardzo szybko, a jeszcze szybciej znikają.
Z każdej części wyszło 30 ciastek, czyli razem 60.
Zapraszam do zapoznania się z przepisem, a następnie do rewolucji w kuchni.

Składniki:
  • 250g miękkiego masła
  • szklanka cukru
  • 2 jajka
  • 500g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • kilka kropel aromatu waniliowego
  • tabliczka gorzkiej czekolady (opcjonalnie)

Przygotowanie:
  1. Masło wymieszać mikserem z cukrem, dodać jajko i krótko wymieszać.
  2. Dodać mąkę z proszkiem do pieczenia i aromat. Wymieszać mikserem przy użyciu widełek - ciasto będzie gęste.
  3. Dodać pokrojoną czekoladę i wymieszać ciasto łyżką.
  4. Z ciasta formować kulki wielkości orzecha włoskiego, a po ułożeniu na blasze z papierem do pieczenia rozpłaszczyć (np. szklanką).
  5. Piec w 180°C przez 15 minut.
  6. Po wyjęciu z piekarnika odczekać chwilę przed ich przełożeniem i konsumpcją.
Przechowywane w plastikowym pudełku (lub misce) wytrzymują co najmniej tydzień.
Smacznego :)
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki


2018-10-04

Aplikacja do pixelowania

Hej Kochani,
Witam Was w kolejnym poście z serii Pyssla.
Dzisiaj, tak jaj zapowiedziałam, będzie trochę inny wpis.
Jakiś miesiąc temu wpadł mi do głowy ciekawy pomysł.
Chciałam Wam przedstawić jak wyglądają początki robienia kolejnych prac.
Zazwyczaj jak nagle przyszedł mi do głowy pomysł, to rysowałam to na kartce w kratkę. Utrudnienie było, kiedy miałam już pomysł na kolory, wtedy w kratkach pojawiały się różne kropki, kreski i szlaczki, które symbolizowały poszczególne kolory. Czasami było bardzo ciężko.
I tak oto przez ostatnie dwa tygodnie testowałam kilka aplikacji na Androida (sorry dla innych systemów operacyjnych).
Miałam kilka kategorii do oceny, ale na szczęście na koniec została jedna apka.
Najlepsza okazała się: Pixel Art Builder.
Możecie ją pobrać w Sklepie Play na swoich androidkach, albo przez ten link: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.keeratipong.pixelartbuilder&hl=pl
Aplikacja zajmuje 7,6 Mb, co jest na duży plus. Druga apka, która przeszła do finału, zajmowała niestety ponad 150 Mb, więc mimo posiadania dodatkowej funkcji, musiałam z niej zrezygnować.
Niby chodzi o zwykłą zabawę pixelami, ale jednak to coś ważnego.
Skoro teoria omówiona, to zapraszam Was na podgląd aplikacji. Główną rolę zagrają zdjęcia, a do nich dołączony tylko krótki opis wykaśniający o co chodzi.
Na każdym zdjęciu jest zaznaczona inna opcja, i to właśnie one będą wyjaśnione.
  • Ołówek - to nim się posługujemy, kiedy chcemy coś narysować.
  • Gumka - wymazujemy niechciane kratki.
  • Farba - zmieniamy nią całe tło lub zamknięte obiekty.
  • Ukośna linia - wybieramy, co chcemy narysować: prostą, czworokąt lub okrąg.

  • Lupka - po kliknięciu można przesunąć tło.
  • Zakraplacz - po kliknięciu na zastosowany kolor możemy nim rysować.
  • Opcje (pionowe •••) - możemy zacząć od nowa, zapisać nasz rysunek, a nawet wczytać.
  • Kolor - mamy do wyboru całą gamę kolorów.

  • 1 Pt. - po kliknięciu zmienia się kolejno na 3 Pt., 5 Pt., 7 Pt., 9 Pt. i od nowa w 1 Pt. Pozwala to na zwiększenie rozmiaru ołówka do kwadratu o boku następującej długości. Jak to wygląda, możecie zobaczyć na wcześniejszych zdjęciach.

Są jeszcze dwie strzałki, które pozwalają na cofnięcie lub, w przypadku zbyt dalekiego cofnięcia, na ponowienie kroku.
Mam nadzieję, że post Wam się spodobał.
Dzięki temu chociaż troszkę możecie się przybliżyć do tworzenia wzorów Pyssla.
Życzę miłego dnia.
Pozdrawiam
Nicki